piątek, 21 lipca 2017

Poxwalkers - Plaguebearers. #7-8

Dziś - dwaj nurglacy. Jak widać, pierwszy z nich to taki sobie zwykły zielony gość. Z kolcami. I wyjątkowo wrednym wyrazem twarzy:) A drugi to okularnik. Zdecydowałem, że okularki wyglądają na nich tak dobrze, że szkoda by je było wycinać. Papcio Nurgiel wyposażył go w formujący się kostny egzoszkielet - toteż i kolorystyka jest mocno kościana. Dla kontrastu dostał granatowe spodnie i różowy sznureczek na broni. Jeśli o broń idzie, rurę od defaultowej palnikomaczugi przerobiłem na trzonek czegoś w rodzaju krótkiej włóczni - dawcą ostrza były resztki Blightkingów.

Today - a pair of Nurgle-dudes. As you can see the first one is just an ordinary green guy. With some spikes. And very nasty expression on his face:) The other one is wearing glasses. I decided, that they look so good on him, that it would be a waste to cut them off. Papa Nurgle bestowed him with a bone exoskeleton, thus the prominency of the colour of bone. For the sake of contrast he also got navy blue trousers and pink string on his weapon. Speaking about the weaponry - I used the pipe from his blowtorch-club for a handle of a short spear (the blade comes from the Blightking leftovers)








wtorek, 18 lipca 2017

Poxwalkers - Plaguebearers. #5-6

Najnudniejsze nurglostwory z nowej paczki z głowy, zostały właściwie same urocze;) Dziś następne dwa: Pan Doktor i Żółtaczek. Panu Doktoru dałem do potrzymania w mocarnej dłoni maczugo-znak, żeby w oddziale robił za chorążego. Z początku ten jego biały fartuch był czyściutki, ot, tak dla kontrastu, jednak uznałem, że tego kontrastu trochę za wiele i pochlapałem. Narzędziem zbrodni był pędzel o baaardzo sztywnym i grubym włosiu, umaczany w rozwodnionej mieszance ciemnoczerwonej i brązowej farby (vallejo air dzięki swojej konsystencji fajnie się do tego celu nadają). Brudzing polegał na strzelaniu farbą z pędzla:)
Żółtaczek, z kolei, jest najbardziej żółty z całej ekipy. Żeby dopasować się do realiów podkonwertowałem mu broń - dostał duże plaguebearerowe mieczycho z ramki varanguardów. I obeliksowe porty:D

The most boring creatures from the new set have been already shown - those, who are left are mostly fabulous;) Doc and Yellow. Doc holds in his firm grip a combination of a club and an icon - he's been nominated for the unit's standard bearer. In the beginning his apron was clean, just for the contrast, I decided, however, that it's a bit too much and made it a bit dirtier. I used a brush with very rigid and thick bristles, some watered-down mixture of dark red and brown paint (vallejo air paints, thanks to their consistency, work very well for this purpose) and I simply sprayed the paint onto the mini.
Yellow is the most yellow fellow in the whole team. I replaced his weapon with a plaguebearer-like sword from the varanguard sprue to fit him better in the aos reality. And gave him Obelix's trousers :D








piątek, 14 lipca 2017

Poxwalkers - Plaguebearers. #3-4

Dzisiaj następna parka kiłokerów. Pierwszy z nich będzie robił za drużynowego muzykanta - wyposażyłem go w narzędzie do siania muzycznego zamętu, a konkretnie dzwoneczkowy korbacz. Drugi jegomość pasjonuje się hodowlą wielkich, grubych i tłustych robali, których pokaźne stadko właściwie stanowi z nim jedno porastając mu plecy i ramiona. Oryginalnie miał mechaniczną rękę, ale dla lepszego wpasowania w realia fantasy podmieniłem ją na plaguebearerową.

Today - another two poxwalkers. The first will be the team's musician. I've given him a great tool for wreaking musical havoc - a bell flail. The other one is interessed in growing big, fat and slimy worms, and he's got a nice flock covering his back and shoulders. Originally, he'd got a mechanical arm, which I replaced with a plaguebearer one, to have him fit the fantasy setting better.







wtorek, 11 lipca 2017

Poxwalkers - Plaguebearers. #1-2

Jak pisałem w ostatni piątek, dotarły do mnie dwie ramki kiłowędrowniczków Nurgla, z których będą plagusie do mojego aosowego Chaosu. Dotarły, jedną skleiłem, siadłem do malowania i już są efekty:) Najbliższe kilka wpisów poświęcę na ich prezentację - myślę, że nudno nie będzie, bo każdy ludek inny, sympatyczny i charakterny. A niektórych na dokładkę lekko podrasowałem:)

As I announced last Friday, I had got two sprues of Nurgle Poxwalkeres, that would be converted into plaguebearers for my AoS Chaos force. They were delivered, I glued one sprue together, I began painting and there are some effects already:) A few next posts will be dedicated to them. I believe it won't be boring, since every one mini is different, humorous and has loads of character. Not to mention some of them have been a bit upgraded:)

Na pierwszy ogień - dwóch koleżków. Pierwszy z nich to operator wielkiego topora, który odziedziczył po putrid blightkingu. Roześmiany, oczka rozbiegane, cały w krostach, krótko mówiąc - sama nurglowatość!
Drugi wędrowniczek charakteryzuje się dodatkową lewą ręką. Ot, dary losu. Jak widać na zdjęciu, ręka w istocie sterczy sobie radośnie i czeka na coś do roboty.

For the beginning - two dudes. The first operates a great axe, an inheritance after a putrid blightking. He's happy, he has wandering eyes, he is covered in pimples, he is the nurgliness incarnate!
The other poxwalker has an additional left arm. Lucky guy! As you can see on the picture, the spare arm is there indeed, waiting for something to do.


piątek, 7 lipca 2017

Recenzja - Poxwalkers (z Dark Imperium)

Ahoj!

Dzisiaj krótka recenzja. Nie piszę, że to unboxing, bo mowa o samych spruesach, ale dla ułatwienia wyszukiwania na zaś taga pozwolę sobie awansem przywalić;)

Nabyłem sobie drogą kupna z drugiej ręki komplet dwudziestu poxwalkerów z boxa startowego 8 edycji WH40k. Zgodnie z aktualnym fluffem figurki przedstawiają nieszczęśników dotkniętych najnowszą zarazą Nurgle'a, czyli Wędrującą Kiłą (hłe hłe hłe) - w oryginale "Walking Pox". Rzeczona kiła ma być wyjątkowo wredną mutacją Zgnilizny Nurgle'a, zaraźliwą jak hejtowanie w komentarzach na onecie. Chory ulega strasznym deformacjom i traci kontrolę nad ciałem przy jednoczesnym zachowaniu świadomości. Ciało, już poza kontrolą właściciela, przechodzi w tryb agresji  i walczy w imię Nurgla ze wszystkim, co stanie na drodze. A przy tym prątkuje na prawo i lewo rozszerzając zasięg zarazy. Brrrrr!
Mój nabytek nie był jednak podyktowany chęcią wystawiania ich w przewidzianej firmowo roli - kupiłem ich sobie w celu zastosowania jako urozmaiconych plaguebearersów, głównie w AoS. Skoro w mordheimowym Karnawale Chaosu tacy plagonosze mogą sobie funkcjonować w przebraniach, to dlaczego by nie wystawić takich na pół zamaskowanych ludków w pełnoskalowych bitwach?
 
Do rzeczy. Poxwalkersi występują w Dark Imperium na dwóch identycznych spruesach ~A5. Zajmują prawie całe ramki; prawie, bo w jednym z narożników czeka na złożenie samotny Kosmiczny Marynarz. Pojedyncza ramka zawiera dość części na 10 kiłowędrowniczków, jak to bywa w przypadku podstawek, ilości elementów są skrupulatnie wyliczone - nadmiarowość bitsów wynosi zero. Ludki są mocno zróżnicowane - w przeciwieństwie do niektórych starszych wzorów figurek, każdy jeden to zupełnie inna rzeźba, a nie przeróbka kilku bazowych postaci na zasadzie "podmienimy rączkę, główkę, dolepimy plecak i będzie coś nowego". Oprócz tego zwraca uwagę wymyślność póz, w jakich ludki wyrzeźbiono. Macki, rogi, dodatkowe kończyny... Projektant odwalił kawał dobrej roboty. Ludki są dość filigranowe, choć nie jakieś mega chude. Ot, pi razy oko postura ludzi a la GW. Nie odstają jakoś bardzo-bardzo od rozmiarów plaguebearersów - są trochę mniejsi, ale moim zdaniem można ich spokojnie wrzucić na pole bitwy razem i nie powinno być głośniejszych zgrzytów.

 Do celów porównania - plaguebearer i dwaj poxwalkersi (już zdążyłem popodmieniać im broń).

Do jakości wykonania modeli nie da się przyczepić - jest naprawdę bardzo wysoka. Dopasowanie form - jak to w przypadku GW - bardzo dobre. Oczywiście linie podziału trzeba przed montażem wyrównać, ale jakoś to idzie, choć niektóre są dość upierdliwe z tytułu delikatnych elementów, na których występują. Generalnie przy wycinaniu trzeba uważać, bo figurki mają sporo wrażliwych detali - paseczki od masek p-gaz, breloczki ze znakiem Nurgle'a itd. Cieniutkie i delikatne. Jakbym się miał czepić, to może do tego, że gęste rozplanowanie formy i wymyślne pozy ludków sprawiają, że przy odcinaniu niektórych elementów trudno dojść z cążkami i ostatecznie trzeba ciąć sporo dalej i potem równać. Spasowanie elementów to poezja - ze swoich dwóch ramek jedną już złożyłem i jestem pod wrażeniem tego, jak to wszystko do siebie przylega. Pod tym względem jest idealnie.

Jeżeli chodzi o obecność na ludkach elementów "czterdziestkowych", pasujących do klimatów fantasy "na słowo honoru", to trochę ich jest, jednak nad częścią z nich, przynajmniej w mojej opinii, można w AoS, gdzie krasnoludy w skafandrach latają po niebie, może bez bólu przejść. Dwóch bodaj walkerów ma na kolanach wszyte w spodnie ochronne wytłumienia. Jeden ma robotyczną rękę. Któryś ma na udzie kaburę (wypełnioną zresztą robalami). Poza tym można na nich znaleźć trochę ładownic, ze dwie butle ciśnieniowe, dwie czy trzy maski przeciwgazowe. Jeśli idzie o broń, większość (noże, sztylety) pasuje bez przeróbek. Ingerencji wymaga na pewno zaimprowizowany berdysz z lasguna, maczuga z dyszy palnika i druga, z klucza nastawnego z zamocowanym kolcem. Na zakończenie dodam, że kilku ma na oczach okulary/obiektywy. Ale generalnie stoję na stanowisku, że zestaw po drobnych przeróbkach spokojnie się nadaje do wystawienia w Erze Sigmara.
 

Tak złożyłem pierwszą dyszkę swoich (może jeszcze coś pododaję, w paru miejscach muszę podłatać to i owo GSem, ale ogólny obraz widać. Wykorzystałem nieco części od plaguebearersów i putrid blightkingów oraz nurglowe ostrze jednego z varanguardowych mieczy.

Na koniec - zdjęcia poxwalkerowej ramki. 

Dziękuję za uwagę:)