piątek, 11 sierpnia 2017

Unboxing - Poxwalkers (easy to build)

Pamiętacie Poxwalkersów? Jakiś czas temu ich recenzowałem, a potem malowałem (jako konwertowanych plagusiów do AoS). Otóż idąc za ciosem dokupiłem jeszcze sześciu, tym razem jednak nie tych podstawkowych, a nowy pomysł GW, czyli zestawik easy to build.

Warto by było zacząć od odpowiedzi na pytanie, co w tym pudełku takiego łatwego do zbudowania? Zakładam, że chodzi o to, że ludki można poskładać bez użycia kleju - części łączą się na wcisk. Nawet podstawki to klasyczne slottabase'y, w które można sobie wstawić "poprzeczki" łączące nogi figurek i powinno się trzymać. Z moich testów wynika, że trzyma się nieźle.


Pudełeczko jest ciut inne od tych, w które tam zwykle stuff do Czterdziestki pakują. Nieduże, czarniawe, z grafiką poxwalkera z przodu. Z tyłu krótka informacja o tym, jak to się składa, i że takie proste do zmontowania do tego kilka przykładowych zdjęć pomalowanych brzydali. Czytelnie i bez jakichś większych zgrzytów.

Wewnątrz jedna ramka, sześć podstawek (25mm, slottabase) i kolorowa książeczka z instrukcją montażu i warscrollami (czy jak to się w WH40k nazywa) - w odróżnieniu od AoS zasady do ludków nie są wystawione w sieci do ściągnięcia za friko, więc w sumie ma to sens, że się w pudełku znalazły. 


Sama ramka (pojedyncza, formatu mniej-więcej A5) zaskakuje nietypowym kolorem - jest zgniłozielona! Barwienie plastiku przez GW datuje się kupę lat wstecz (nie wiem, czy nie od pierwszego space hulka), więc nowości tu nie ma, za to jest ułatwienie dla tych co to chcą złożyć ludki i sobie testowo zagrać, z jednej strony nie malując, a z drugiej nie musząc się domyślać, do której frakcji należy model. Zieleń jednoznacznie wskazuje na Nurgla, więc cel osiągnięty.

Jakość odlewów jest bardzo dobra. Równe, gładkie i z wielką ilością detali. Rogi i kolce naprawdę szpiczaste. Paskudztw typu wielkie nadlewki czy przesunięcia formy brak. Kanaliki rozprowadzające plastik w większości strategicznie rozplanowane w mało upierdliwych miejscach, jednak kilka potencjalnie problematycznych też widzę (jeden kiłwędrowniczek ma kanalik na bąblu, który raczej ciężko może być zeszlifować, żeby wyglądał tak ładnie i obło jak inne bąble). Linie podziału - niewielkie, ale są, więc trzeba wygładzić przed malowaniem. W kilku miejscach dostępność dość kłopotliwa, ale do ogarnięcia.

Co do wzorów, są one w zupełności spójne z podstawkowymi. Ten sam rozmiar, ta sama stylistyka. Nie zauważyłem, żeby elementy ludków z podstawki się powtarzały na tych (ale jeszcze zweryfikuję to przekonanie). Jeśli chodzi o nadmiarowość w zestawie, to, jak można się było spodziewać, jest zerowa - części jest dość by ulepić sześciu panopków i na tym koniec.

Jeśli zaś idzie o zgodność z klimatami fantasy (czyli o to, co mnie obchodzi, skoro montuję z nich wojaków do AoS), ludziki wymagają mniej ingerencji niż te podstawkowe. W zasadzie jedyne elementy nowoczesne czy futurystyczne to gwintowana rurka z nakręconymi nakrętkami, ładownice tu i ówdzie, ciężarki na korbaczu przypominające granaty i chyba w zasadzie tyle. No, może jeszcze nie każdemu podejdzie maska-słonik jednego z nich, ale mnie się kojarzy z trąbami nurglowych dronów, więc najpewniej pozostawię ją bez zmian.

Pozostaje już tylko obejrzeć ramkę:






6 komentarzy:

  1. Ja tu naprawdę widzę materiał na oficjalny box w klimacie tego z DoT - Tzaangorów. Czekam na tego nurgla i czekam i się doczekać nie mogę. Dzięki za unbox.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wie, może przy okazji Death Guardów rzeczywiście coś do AoSa skapnie.

      Usuń
  2. Dziękuję za recenzję, nawet nie wiedziałem, że taki zestaw istniej. Gdy kiedyś wrócę do Demonów nurgla, to będę musiał go nabyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istnieje. Są też inne z tej serii, choć mniej nadające się pod AoS, moim zdaniem :)

      Usuń